Wrocławskie ciuchlandy: Margo na Oławskiej

2/24/2016

Witajcie!

Powrót do dawno nieaktualizowanej i trochę zapomnianej kategorii - wrocławskich second-handów, które odwiedzam i mogę polecić. Jak wiadomo, z czasem bywa różnie i nie zawsze regularnie sprawdzam moje ulubione sklepy. Niektórzy takie wypady traktują już jak sport i ulubioną formę spędzania czasu wolnego, więc przynajmniej raz w tygodniu robią obchód po swoich stałych punktach. Można powiedzieć, że niektóre lumpeksy specjalizują się w konkretnych kategoriach - wiecie już, gdzie najlepiej kupować torebki i buty albo szukać sukienek i ubrań męskich. Dzisiejszy ciuchland jest dość uniwersalny i na pewno wiele osób znalazłoby w nim coś dla siebie. 


Na pierwszy rzut oka sklep wcale się nie wyróżnia. Wielokrotnie przechodziłam ulicą Oławską i go nie zauważyłam. Dopiero po jakimś czasie przyjaciółka opowiedziała mi, że trafiła w fajne miejsce, które może mi polecić. 
Dlaczego tak jest? Cóż, lumpeks jest malutki, wciśnięty między dużo bardziej reprezentatywne księgarnie i sklepy, które znajdują się na jednym z głównych traktów prowadzących do Rynku. Niejednokrotnie za bardzo się zagalopowałam i musiałam wracać, żeby do niego trafić (gdy już o nim wiedziałam). 

Lokalizacja: ul. Oławska 25/1a
Godziny otwarcia: pn, wt, śr, pt: 9:00-18:00, czw: 9:00-17:00, sb 10:00-18:00
System sprzedaży: 

Sklepy Margo mają kilka filii we Wrocławiu, a każda ma swój własny system sprzedaży. Ważne jest, że towar wymieniają co tydzień, także w piątki na Oławskiej trudno się przedostać do wieszaków ;) Dodatkowo, sklep jest dość mały - w przejściu mieszczą się swobodnie 2 osoby, 3 to już tłok.



Zdjęcia ze strony Margo. Niestety wszystkie moje okazały się rozmazane.

Ceny: Zróżnicowane, w granicach kilkunastu-kilkudziesięciu złotych. Każda rzecz jest ometkowana, więc wiadomo od razu, czy mieści się w naszych standardach cenowych. T-shirty, bluzki czy dodatki można dostać za kilka złotych i za nimi szczególnie polecam się rozglądać. Sukienki to koszt ok. 20-30 zł, zdarzają się jeszcze takie z oryginalnymi metkami. Najwyższą cenę zapłacimy za wełniane płaszcze, futerka i sportowe oraz skórzane kurtki - przy czym faktycznie warto, ponieważ często zdarzają się całkiem nowe towary lub takie w idealnym stanie, po których nawet nie widać, czy były używane. 
Większość rzeczy można zaliczyć do obowiązujących aktualnie trendów - mają sezon, góra dwa. Są to ubrania znane głównie z sieciówek, także nie problem znaleźć tu koszulkę z H&M czy bluzkę z KappAhl. Jedyne czego nie polecam - spodnie i spódnice. Te zdecydowanie pamiętają starsze czasy i bardzo często są w dość dużych rozmiarach (albo ja trafiłam już na mocno przebrane).
W dalszej części sklepu znajdują się przebieralnie, przy których stoi pracownik pilnujący porządku i kolejki do przymierzania ;) Bardzo miła Pani, która lubi rozmawiać z klientami, pomaga z odwieszaniem niepasujących rzeczy czy donosi kolejne sztuki odzieży. Dodatkowo znajdziecie tam również ,,kosze" z rożną zawartością - szaliki, czapki, ubranka dla dzieci, poszewki, obrusy czy nawet cale bale materiału. Idealne do rozpoczynania przygody z szyciem :)

A cóż ja tam wyszperałam? Cóż, zdjęcia są słabej jakości - wstyd i hańba. Za późno zauważyłam, że mam przybrudzony aparat w telefonie, a poza tym - nie jestem mistrzem zdjęć robionych w lustrze ;)

BYŁAM NA TAK:

Po przymiarkach, stanęło na tych 3 rzeczach. Kolorystyka typowa dla mnie ;) Dwie pozycje stąd już znacie - czarną sukienkę mogliście oglądać tutaj, w wersji grunge i tutaj w wersji preppy, a bluzkę - tutaj w hippisowskim poście. :)

OSTATECZNIE NA NIE:


Decyzje podjęłam głównie ze względu na rozmiar - sukienka była za szeroka w pasie, co było dość niewygodne, koszulka zbyt wycięta, a bluzka - przyciasna ;) Co nie zmienia faktu, że na wieszaku rzeczy wyglądały bardzo fajnie i były w świetnym stanie. 

***

Na dziś to tyle. Z początkiem wiosny będę miała więcej czasu i chęci do odwiedzania i polecania kolejnych lumpeksów. Zimą jest to dość niewygodne - dużo warstw ubrań, które trzeba zdjąć do przymierzania i taszczyć ze sobą, a po kilku minutach spędzonych w sklepie można się ugotować w zimowym płaszczu. No trudno, pewnie wiele perełek mi właśnie przemyka koło nosa ;)

E.

You Might Also Like

15 komentarzy

  1. Odpowiedzi
    1. Wiem właśnie, widziałam ostatnio na Twoim IG :)

      Usuń
  2. The post is fantastic! I love it so much:)
    Have a nice day!

    www.theprintedsea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam lumpeksy a szczególnie takie gdzie można upolować designerskie perełki z metką! Zapraszam również do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W moim dotychczas ulubionym lumpeksie towar się bardzo popsuł i ostatnimi czasy darowałam sobie zakupy tam, a szkoda, bo fajnie upolować coś ciekawego i nowego za grosze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zmienili hurtownie dostawczą? Na przykładzie chociażby Margo - jest ich kilka we Wrocławiu, ale nie wszystkie są warte uwagi. Wszystko zależy skąd i jaki towar dostają :)

      Usuń
  5. fajnie, że ktoś chodzi po takich sklepach i się tego nie wstydzi :)

    www.zazul-kingdom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czego się tu wstydzić? Lumpeksy nie są już domeną ludzi bez pieniędzy - można w nich kupić kilka fajnych ubrań w cenie jednej rzeczy z sieciówki, do tego są dość oryginalne i w bardzo dobrej jakości. Wiadomo, że są i takie second handy, gdzie trafiają się buble, ale łatwo je wyłapać. Nie jest sztuką kupić coś ładnego w galerii, a znaleźć jakąś perełkę w lumpeksie i stworzyć z nią ciekawy zestaw :)
      Ale znam też osoby, które za żadne skarby nawet nie przekroczą progu lumpeksu ;>

      Usuń
  6. te trzy rzeczy które wybrałaś są całkiem fajne :D u mnie w okolicach rzadko można trafić na coś fajnego ;)
    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jedną fajną rzecz z takiego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna ta Twoja biała bluzka, ta druga biała, której nie wybrałaś, też spoko, i bardzo do Ciebie pasuje, szkoda, że jak piszesz przyciasna, na zdjęciu nie widać, żeby była za mała, ale sama wiem, że czasem ciężko się takie bluzeczki zakłada.

    Sklep faktycznie kiepsko widoczny, aż zrobiłabym im jakąś fajna wystawę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem dlaczego ale jakoś nie mogę się przełamać do ciucholandów, wole upolować przecene w jakiejś sieciówce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobają mi się Twoje wyboru:) a zwłaszcza czarna sukienka i biała bluzka:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) Staram się odpowiadać na wszystkie wiadomości. Jeśli chcesz to obserwuj ;)

Google+

Obserwatorzy

Blogi modowe wg miast