Recenzja: Be Organic - naturalne kosmetyki apteczne

8/15/2017

Witajcie!

I znowu wracam do tematu kosmetyków. Tym razem możecie spodziewać się wreszcie recenzji. Sporo kosmetyków uzbierało mi się przez ostatni rok i czeka na krótki opis, tylko ciężko mi znaleźć tyle czasu, aby usiąść i porządnie to zrobić. Na pierwszy ogień pójdą dwa produkty od Be Organic, które miałam okazję ostatnio testować. 


Na początek trochę o samej firmie. Be Organic to polskie kosmetyki naturalne, tworzone w Poznaniu. Jej twórcy piszą, że to nie tylko produkty naturalne-organiczne, to również marka z misją. Zależy im na tym, aby tworzyć kosmetyki, które dzięki doskonałemu doborowi składników będą wspierać naturalne bariery ochronne i procesy zachodzące w skórze każdego typu. W ich ofercie znajdziecie naturalne kosmetyki apteczne, niezbędne do codziennego pielęgnowania skóry twarzy i ciała. 

Jakie ekstrakty roślinne można znaleźć w kosmetykach Be Organic? Miłorząb japoński, szałwia muszkatołowa, olej arganowy, słonecznik, bambus, olej makadamia, masło kakaowe, jagody acai, olej kokosowy i wiele innych. Ekstrakty użyte do produkcji kosmetyków pochodzą z ekologicznych, certyfikowanych upraw, na których nie używa się środków ochrony roślin i innych preparatów, które mogłyby później niekorzystnie wpłynąć na skórę. 

Filozofia. Be Organic, Be Natural, Be You, czyli 3 hasła promujące markę. Firma zachęca do życia w zgodzie ze światem, sięgania po organiczne produkty, bezpieczne dla skóry i środowiska (w 100% biodegradowalne opakowania!) oraz dbanie o dobre samopoczucie, dzięki dobrze dobranym naturalnym kosmetykom.

Jeśli jesteście ciekawi, co jeszcze oferuje Wam firma Be Organic, zajrzyjcie po prostu na ich stronę internetową -> Tutaj


Przejdźmy wreszcie do recenzji produktów. Czemu akurat te dwa? W chwili gdy zdecydowałam się na mleczko do demakijażu, brakowało go akurat w mojej kosmetyczce. Poza tym sporo dobrego słyszałam (i czytałam) o naturalnym olejku kokosowym, więc gdy nadarzyła się okazja, postanowiłam go przetestować na własnej skórze. I tak stałam się posiadaczką tych dwóch produktów ;)

1. Organiczny olej kokosowy


Tłoczony ręcznie na zimno z miąższu orzechów kokosowych pochodzących z ekologicznych upraw na Sri Lance. Wytwarzany w tradycyjny sposób, bez użycia środków chemicznych i pestycydów. Można stosować go na kilka sposobów i to od Was zależy, jak będziecie go używać - do ciała, do włosów, czy do jedzenia ;) Tak, można go również stosować jako dodatek spożywczy, producent gwarantuje doskonalą jakość i naturalność produktu. Stosowany na włosy chroni je przed utratą protein. Używany po myciu jako maseczka lub serum po spłukaniu pozostawia je miękkie i lśniące. Poza tym wzmacnia cebulki i łagodzi objawy chorób skóry głowy np. łupieżu. Naniesiony na skórę ciała nawilża ją, wygładza i spowalnia procesy starzenia. Łagodzi podrażnienia i zmiany zapalne.

Uwaga! Olej kokosowy w temperaturze poniżej 25 stopni ma formę stałą, powyżej - płynną. Jest to całkowicie naturalny proces. Jeśli uważacie, że Wasz kosmetyk za bardzo pływa w opakowaniu, po prostu schowajcie go na kilka godzin do lodówki. 

Skład: 100% olej kokosowy
Cena za opakowanie: ok. 40 zł / 250 ml
Zapach: mocno kokosowy. Dla prawdziwych wielbicielek pachnie pięknie, ale potrafi szybko zacząć przeszkadzać, zwłaszcza gdy nałoży się go zbyt dużo. Wtedy staje się mdlący. Po dłuższym stosowaniu zaczęłam mieć go dość. Oleje rafinowane nie pachną, więc nie uświadczycie takich efektów. 
Konsystencja: różna, w zależności od temperatury, o czym wypominałam wyżej. Najlepiej go trzymać w pokoju, w łazience zbyt szybko się upłynnia, a wtedy trudniej się go stosuje. 
Opakowanie: biodegradowalne, poręczne, minimalistyczne. 

Stosowałam go tylko na skórę ciała (z pominięciem twarzy). Od lata zmagam się z trądzikiem, aktualnie mam dobrze dobraną kurację, która służy mojej twarzy i nie chciałam zniweczyć miesięcy pracy dla jednego smarowania olejem, z którym może się nie polubić. Wystarczy nanieść niewielką ilość, aby dobrze natłuścić całkiem spory obszar - i polecam Wam również stosować go oszczędnie, wtedy mocny zapach kokosa Was po prostu nie zemdli. Wchłania się baaaardzo powoli, pozostawia świecącą warstwę na kilka godzin. Skóra jest za to ładnie odżywiona i nawilżona przez dłuższy czas. Nadmiar olejku można zawsze wytrzeć. Na mocno wysuszone miejsca działał jak kompres, stawały się one mniej zaczerwienione, dodatkowo olej łagodził uczucie swędzenia. Fajnie łagodzi też podrażnienia po goleniu. Nie sprawdzałam go na włosach - kuracje olejkowe źle im służą, więc nie miałam takiej potrzeby. 

Ogólna ocena: 3/5
Pomimo wielu zalet, jakie opisałam Wam powyżej, więcej go już nie kupię. Po prostu zmęczył mnie silny zapach kokosa, zdecydowanie wolę go w mniej intensywnej wersji (np. w dobrze dobranej kompozycji perfum, ale nie jako główna nuta). Cena potrafi również odstraszyć, ale w tym wypadku wiemy, za jaką jakość płacimy. Jeśli komuś to nie przeszkadza, to śmiało może cieszyć się z tego produktu.

2. Mleczko do demakijażu ,,Jagody Goji i Acai"


Mleczko do demakijażu jest przeznaczone do każdego rodzaju skóry. Staranny demakijaż pozwala skórze na odpoczynek po trudach dnia i aktywną regenerację w nocy. Mleczko to delikatnie oczyszcza i łagodzi podrażnienia. Dzięki naturalnym właściwościom owoców goji i acai aktywnie przeciwdziała szkodliwemu działaniu wolnych rodników i dodaje energii, pozostawiając skórę gładką, doskonale nawilżoną i pełną naturalnego blasku. 


Skład: Aqua, Olus Oil, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Caprylyl Caprylate/Caprate, Cocoglycerides, Glyceryl Strearate, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2-Dipolyhydroxystearate, Hydrogenated Vegetable Oil, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Cetaryl Alcohol, Simmonidsia Chinensis Seed Oil, Propanediol, Tocopheryl Acetate, Parfum, Citric Acid, Sodium Stearoyl Glutamate, Dehydroacetic Acid, Sodium Phytate, Lycium Barbarum Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Tocopherol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Alcohol.
Cena za opakowanie: ok. 40 zł / 200 ml
Zapach: bardzo delikatny, przeze mnie prawie nie odczuwalny. 
Konsystencja: delikatna, kremowa, lejąca. 
Opakowanie: biodegradowalne, poręczne i wygodne. Zamknięcie jest szczelne, nic się nie wylewa. 

Ogólna ocena: 3/5

Początkowo zachwyciłam się tym produktem. Do tej pory nie udało mi się znaleźć kosmetyku, który tak wydajnie zmywałby codzienny makijaż oczu. Co prawda nie stosuje zbyt dużo produktów na co dzień - do pracy tylko mascarę i delikatne cienie, na wieczór dodaję eyeliner. Po naniesieniu na wacik kosmetyczny rozprawiał się z wodoodpornym tuszem już za pierwszym razem, bez zacierania i rozmazywania dookoła oczu. No ideał! Z eyelinerem było już gorzej - ciemne resztki kosmetyku ciągnęły się wokół oczu i potrzeba było więcej cierpliwości i innych kosmetyków, aby go pokonać. Plusem jest, że w ogóle nie szczypie - sprawdza się przy wrażliwej skórze. Jest hypoalergiczny i przetestowany dermatologicznie. Łatwo się rozprowadza po skórze twarzy, z demakijażem podkładu czy kremu BB już nie radzi sobie tak rewelacyjnie - po prostu wchłania się w skórę, a nie ją czyści. Może to być spowodowane faktem, że mam trochę przesuszoną skórę twarzy, więc przyjmuje ona chętnie wszystko, co się jej zaaplikuje. Ale produkt jest bardzo wydajny. 
Po kilku tygodniach stosowania zaczęłam dostrzegać pierwsze wady kosmetyku - biaława mgła po przemyciu powiek, a rano dostrzegałam resztki mascary w kącikach oczu. Doszło do tego, że nabawiłam się zapalenia spojówek - w tym momencie odstawiłam mleczko do demakijażu, a później przezornie już do niego nie wróciłam. Wielka szkoda, bo zapowiadało się naprawdę rewelacyjnie. 

Póki co, moja przygoda z kosmetykami Be Organic skończyła się na tych dwóch produktach. Odczucia mam dość mieszane i mimo ich niewątpliwych zalet i naturalnych składów, nie mam ochoty do nich wracać. Nadal poszukuje idealnego produktu do demakijażu oczu, a stosowanie oleju kokosowego  całkowicie sobie odpuściłam. 

You Might Also Like

3 komentarzy

Dziękuję za każdy komentarz :) Staram się odpowiadać na wszystkie wiadomości. Jeśli chcesz to obserwuj ;)

Obserwatorzy

Zblogowani

zBLOGowani.pl