Recenzja: Botame, pomadka do ust z masłem shea & olejem kokosowym oraz peeling do ust

10/16/2018

Witajcie!

Słyszeliście kiedyś o kosmetykach marki Botame? Nie? Nic dziwnego, produkty są dostępne tylko w jednej sieci aptecznej - Dbam o Zdrowie - i należą do autorskiej linii twórców marki własnej tejże apteki. Jednak warto dać im szansę i poznać bliżej te całkiem niezłe składy i ciekawe połączenia. A póki co, recenzji i rzetelnych informacji na ich temat w internecie wiele nie ma, więc czas zmienić ten stan! 

Botame to kosmetyki inspirowane naturą. Nowoczesne receptury kosmetyczne oparte są na naturalnych i przyjaznych skórze składnikach i powstały z potrzeby powrotu do naturalnych sposobów dbania o ciało oraz dobre samopoczucie. To połączenie najwyższej jakości składników z licznymi wyciągami ziołowymi i bogatymi w substancje odżywcze olejami i olejkami eterycznymi. Botame dzieli się na linie body i face, czyli do pielęgnacji ciała i twarzy oraz wellness, dzięki którym stworzycie prawdziwe home spa w swoim domu i zadbacie o ciało oraz zmysły. W najbliższym czasie do sprzedaży ma trafić jeszcze linia DIY, czyli zestawy do własnoręcznego tworzenia kosmetyków. Ale o tym na razie cicho sza :) 


Z racji pracy jestem na bieżąco ze wszystkimi nowinkami tej marki, więc gdy trafiła mi się okazja zakupienia czegoś niedrogiego ,,na spróbowanie" i zapoznanie z marką, postawiłam na pomadkę oraz peeling do ust. 

Botame, pomadka do ust z masłem shea i olejem kokosowym 


Nawilżająca pomadka do ust na bazie masła shea, olejów roślinnych oraz witaminy E. Nawilża, odżywia usta oraz zapobiega ich wysychaniu. Idealna do codziennego użytku.

Składniki aktywne:
  • masło shea - poprawia stopień nawilżenia skóry oraz nadaje jej gładkość,
  • olej kokosowy - nawilża, odżywia i wygładza skórę, 
  • witamina E - posiada właściwości nawilżające i wygładzające, antyoksydant,
  • olej inca inchi - dzięki wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witamin, uzupełnia i wzmacnia barierę lipidową skóry. 
  • olej andiroba - nawilża suchą skórę oraz przyspiesza jej regenerację.

Skład INCI: Butyrospermum Parkii Butter, Cera Carnauba, Cocos Nucifera Oil, Isopropyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Squalane, Cetyl Esters, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Carapa Guaianensis Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, Citrus Grandis Fruit Extract, Glycine Soja Oil, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Ananas Sativus Fruit Extract, Gardenia Florida Fruit Extract, Musa Sapientium Fruit Extract, Lavandula Angustifolia Flower/Leaf Extract, Paullinia Cupana Seed Extract, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Extract, Lycium Barbarum Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract. 

Waga: 4,5 g 

Cena: 9,99 zł

Muszę przyznać, że patrząc na skład mamy do czynienia produktem o naprawdę dużej zawartości ekstraktów naturalnych! O sporej ilości nigdy wcześniej nie słyszałam i musiałam trochę więcej poczytać. Oprócz wyżej wymienionych składników aktywnych, w składzie znajdziecie ekstrakt z nasion grejpfruta, wyciąg z owoców pomarańczy, ekstrakt z jabłka, wyciąg z ananasa, wyciąg z owoców gardenii jaśminowatej, ekstrakt z soku banana, olejek lawendowy, wyciąg z owoców guarany, olejek bergamotowy, ekstrakt z owoców goji i ekstrakt z jagód acai. Prawda, że dużo? Żadnych chemicznych dodatków, żadnych ciężkich konserwantów - prawdopodobnie receptura jest tak skomponowana, że razem wszystkie składniki wzajemnie się stabilizują. W każdym bądź razie, konsystencja jest stała, jedwabista, a zapach bardzo delikatny, prawie nieodczuwalny. 
Jednak nie polecam nosić jej w kieszeni lub trzymać blisko źródła ciepła - gdy raz już się nagrzeje, to traci swój kształt i robi się zbyt plastyczna. I to jest jej jedyna wada. Miałam ją zawsze w pracy, w kieszeni fartucha, żeby w razie potrzeby móc zastosować i raz przerzuciłam ją do kieszeni od spodni - efekty tego możecie zobaczyć teraz na zdjęciu. Na szczęście nie straciła nic ze swoich właściwości.

Nanosi się ją bardzo wygodnie, utrzymuje się też wyjątkowo długo na ustach: bez jedzenia w międzyczasie, nawet kilka godzin po aplikacji odczuwamy nawilżenie i odżywienie, a przez pierwszą godzinę ten efekt jest najbardziej spektakularny. Świetnie nadaje się na jesień i zimę, ze względu na obecność w składzie olejów roślinnych, skwalanu i wosku karnauba, które chronią skórę przed niekorzystnymi czynnikami pogody i nie pozwalają na jej wysychanie, a w konsekwencji pękanie. Przyda się też osobom pracującym w klimatyzowanych i ogrzewanych pomieszczeniach. Przy regularnej aplikacji zaczynamy zauważać poprawę stanu skóry ust - zdecydowanie mniej suchych skórek, żadnych pęknięć, bardzo gładka i dobrze odżywiona powierzchnia. Nie trzeba jej zbyt często stosować, więc wystarcza naprawdę na długo. U mnie sprawdza się super, więc szczerze mogę ją polecić każdemu!

Botame, peeeling do ust z pestkami jabłek i drobinkami cukru


Odżywczy peeling do ust na bazie masła shea, olejów roślinnych i witaminy E. Zawiera drobinki cukru trzcinowego oraz rozkruszone pestki jabłek. Delikatnie złuszcza i wygładza usta. Idealny do codziennego użytku.

Składniki aktywne:
  • masło shea - poprawia stopień nawilżenia skóry oraz nadaje jej gładkość,
    • olej kokosowy - nawilża, odżywia i wygładza skórę,
    • witamina E - posiada właściwości nawilżające i wygładzające, antyoksydant,
    • olej inca inchi - dzięki wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witamin, uzupełnia i wzmacnia barierę lipidową skóry. 
    • skwalan - posiada właściwości odżywcze i regeneracyjne. Stanowi barierę ochronną przed działaniem czynników tj. słońce, wiatr, mróz. 
    Skład INCI: Butyrospermum Parkii Butter, Sucrose, Cera Carnauba, Cocos Nucifera Oil, Crushed Apple Seed Powder, Isopropyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Aqualane, Cetyl Esters, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Parfum, Ascorbyl Palmitate.

    Waga: 4,5 g

    Cena: 9,99 zł

    Kolejny świetny, chociaż już dużo krótszy skład. Peeling ma postać sztyftu i jest dużo wygodniejszy w użyciu, niż kosmetyki w słoiczkach. Zatopiono w nim duże ilości większych drobin cukru oraz mniejszych i bardzo delikatnych z pestek jabłek. Nie są wcale ostre, więc nie robią żadnej krzywdy, ani nie rysują naskórka, ale jednocześnie są na tyle skuteczne, że po aplikacji można cieszyć się dużo gładszymi i miękkimi ustami. Składniki peelingu powodują, że skóra jest wypielęgnowana, nawilżona i odżywiona. Efekt utrzymuje się krócej, niż w przypadku powyższej pomadki i nie jest aż tak odczuwalny, jednak należy pamiętać, że to tylko peeling. Właściwości nawilżające i natłuszczające w tym przypadku to tylko dodatek, a główny cel zostaje osiągnięty - delikatne złuszczenie martwego naskórka. 

    Zapach produktu jest odczuwalny, ale nienachalny i kojarzy mi się ze świeżością zielonego jabłka. Sztyft posiada solidną konsystencję, dzięki czemu się nie rozpada, jednak aplikacja nie jest przez to wcale utrudniona. W razie, gdyby produkt wydawał Wam się zbyt twardy, możecie najpierw przytrzymać go chwilkę przy ustach, żeby się zagrzał, a później nanieść na skórę warg i rozmasować. Po całym zabiegu peeling znowu zastygnie, więc nie musicie się martwić, że straci swój kształt jak pomadka. Można stosować kosmetyk kilka razy dziennie, jednak ja ograniczyłam się do aplikacji raz na kilka dni, kiedy faktycznie tego potrzebuję. Dzięki temu jeszcze nie zużyłam pierwszego opakowania, a posiadam go już od pół roku. Póki co - wad brak. Przyda Wam się, gdy zauważycie już istniejące suche skórki przy ustach lub wiecie, że nadchodzący sezon grzewczy i mrozy mocno nadwyrężają Waszą wrażliwą skórę. 


    Na dziś to wszystko. Muszę przyznać, że jak na pierwszy kontakt z tą marką, produkty wydają się całkiem solidne, przystępne i mają świetne, naturalne składy. To trochę zachęciło mnie do wyszukiwania kolejnych perełek Botame - ale o tym, co ciekawego udało mi się znaleźć, napiszę już innym razem :) 

    You Might Also Like

    4 komentarzy

    Dziękuję za każdy komentarz :) Staram się odpowiadać na wszystkie wiadomości. Jeśli chcesz to obserwuj ;)

    Obserwatorzy

    Zblogowani

    zBLOGowani.pl